Nowe otoczenie kościoła parafialnego w Wieleninie

Zaczęło się od kruszejących schodów, które ze względów bezpieczeństwa trzeba było jak najprędzej gruntownie wyremontować. Wraz z nimi warto byłoby wymienić również nawierzchnię wejścia od bramy głównej. Stanęło na generalnym remoncie otoczenia wokół kościoła w Wieleninie. Wartą blisko 100 tys. zł inwestycję miejscowy proboszcz zrealizował dzięki ofiarności parafian oraz życzliwości firmy z Kozanek, która wykonała remont na bardzo dogodnych dla Parafii warunkach.

W niedzielę, podczas ostatniego odpustu parafialnego, wierni, którzy przybyli na uroczystość do kościoła pod wezwaniem św. Jakuba i Doroty w Wieleninie, z dumą podziwiali odnowione otoczenie swojej świątyni. Przed głównym wejściem pojawiły się szerokie i wygodne schody z podjazdem dla osób niepełnosprawnych, a chodnik wokół budynku sakralnego wyłożono nową kostką brukową.

Kosztowną inwestycję parafia przeprowadziła bez zewnętrznego wsparcia. A trzeba wiedzieć, że licząca około półtora tysiąca wiernych wspólnota wcale nie należy do najzamożniejszych. Jest to teren wiejski, ale próżno tu szukać wielkoobszarowych gospodarstw. Mimo tego, miejscowy proboszcz, ks. Jarosław Olszewicz niemal natychmiast otrzymał pozytywną odpowiedź wiernych na propozycję wykonania kompleksowego remontu otoczenia kościoła.

– Muszę przyznać, że nie planowaliśmy aż tak dużej inwestycji – relacjonuje kapłan z Wielenina. – Miały być zrobione tylko nowe schody i dojście do bramy wjazdowej, ale panowie z firmy pana Jerzego Chmieleckiego z Kozanek, wykonującej wspomniane prace, zauważyli, że jak zostanie wykonany tylko ten fragment, to później przy kolejnych etapach będą musieli jeździć po świeżo zamontowanej nawierzchni. Wiadomo, że w takiej sytuacji nie da się dostatecznie przewidzieć, ani tym bardziej uniknąć ryzyka zabrudzenia kostki – czy to w postaci plamy z wyciekającego oleju, śladów opon albo resztek materiału budowlanego. Poza tym nie wiadomo, czy w przyszłym roku dałoby radę kupić materiał w identycznym odcieniu. W końcu zdecydowalismy, że robimy od razu całość. I muszę przyznać, że naprawdę ładnie to wyszło. Przy okazji należy podkreślić, że firma, która położyła kostkę, zgodziła się zaczekać na powolną spłatę. Mamy czas do czerwca przyszłego roku.

Warto zaznaczyć, że wymiana nawierzchni wokół kościoła w Wieleninie nie jest okazjonalnym przedsięwzięciem. Tutejszy proboszcz wraz z Radą Parafialną, mając wsparcie ze strony wiernych, przeprowadził z powodzeniem już kilka inwestycji na terenie świątyni, a w miarę możliwości finansowych parafii, ma w planach kolejne:

– Zaczęliśmy od dachu kościoła. Później była kostka przy budynkach gospodarczych i plebanii, a teraz wokół kościoła. Przy okazji tych prac udało się też doprowadzić wodę do kościoła. W jednym z pomieszczeń urządzona została toaleta. Panie sprzątające świątynię nie bedą już musiały biegać z wiadrami po wodę na plebanię. Teraz mają ją na miejscu w kościele, i to zarówno zimną, jak i ciepłą.

Wykonawcą tych prac jest Wiesław Pawłowski, sołtys Rożniatowa-Kolonii i jednocześnie członek Rady Parafialnej w Wieleninie.

Na zagospodarowanie tego małego pomieszczenia gospodarczego w kościele namawiałem już poprzedniego księdza Józefa, ale do wykonania prac nie doszło -mówi sołtys Pawłowski. – Teraz, kiedy kostka pojawiła się na drodze procesyjnej wokół świątyni, podciągnięcie wody było koniecznością. Podobnie, jak wykonane przez naszego proboszcza nagłośnienie wokół kościoła. Kiedy niedawno nasz ksiądz obchodził jubileusz kapłaństwa, jako członek Rady Parafialnej miałem w kościele wystapienie, w trakcie którego – jako fachowiec od spraw budowlanych – zwróciłem uwagę, jak powinna wyglądać kolejność prac. Pojawiały się bowiem głosy, że może potrzebniejsze od kostki byłoby malowanie ścian w kościele czy wymiana drzwi wejściowych. I myślę, że udało mi się ludzi przekonać.

Efekty przeprowadzonych przez wielenińską parafię prac polecamy podziwiać, wybierając się do tamtejszej świątyni na mszę. A jakie są
plany inwestycyjne na przyszłość?

– Powoli trzeba myśleć, aby brać się za wnętrze. Począwszy od ogrzewania, potem malowanie i wymiana ławek aż po przebudowę prezbiterium. To wszystko przed nami – zapowiada ks. Jarosław Olszewicz.