To może być przełomowy rok dla najlepszej polskiej piłkarki. Ewa Pajor nie tylko błyszczy skutecznością w barwach katalońskiego giganta, ale stoi przed realną szansą na przełamanie klątwy finałów Champions League.
Show na Camp Nou i dziewiąte trafienie
Rewanżowe starcie półfinałowe z Bayernem Monachium było popisem siły zawodniczek FC Barcelony. Choć do przerwy na tablicy wyników widniało 2:1 po golach Salmy Paralluelo i Alexii Putellas, to właśnie akcja z 55. minuty przypieczętowała dominację gospodyń. Po precyzyjnej centrze Paralluelo, Ewa Pajor zachowała zimną krew w polu karnym i mierzonym strzałem podwyższyła prowadzenie na 3:1.
Dla reprezentantki Polski było to już dziewiąte trafienie w tej edycji elitarnych rozgrywek. Dzięki tej bramce Pajor zrównała się w klasyfikacji strzelczyń z Alessią Russo. Co istotne, napastniczka Arsenalu zakończyła już swój udział w turnieju, co otwiera przed Polką autostradę do zdobycia prestiżowej korony królowej strzelczyń.
Hiszpanie zachwyceni: „Ona na to zasługuje”
Forma naszej zawodniczki odbiła się szerokim echem w hiszpańskich mediach. Dziennikarze „El Mundo Deportivo” podkreślają, że nadszedł czas, by Pajor w końcu wzniosła najcenniejsze trofeum w klubowej piłce.
„Najlepsza snajperka na kontynencie zasługuje, by mieć Ligę Mistrzów w swojej gablocie” – komentują lokalne media, doceniając jej wpływ na grę.
Przełamać finałowe fatum
Finał, który odbędzie się 23 maja w Oslo, będzie dla Ewy Pajor szóstym podejściem do wygrania Champions League. Jej dotychczasowa historia w tych meczach jest niezwykle pechowa – aż pięciokrotnie (cztery razy z Wolfsburgiem i raz z Barceloną) musiała uznać wyższość rywalek.
Tym razem przeszkodą na drodze do marzeń będzie francuski Lyon, który w swoim półfinale wyeliminował Arsenal. Scenariusz jest jednak idealny: Pajor ma formę, zaufanie trenera i drużynę, która dominuje w Europie. Czy stolica Norwegii okaże się dla Polki ziemią obiecaną? Przekonamy się już niebawem!
A.Ow.
foto: Uniejowska Akademia Futbolu